Fałszywy sklep internetowy: jak go rozpoznać, zanim zapłacisz
Domena z nazwą znanej marki i dopiskiem „promocja”, elektronika za jedną piątą ceny i tylko przelew zwykły. Sześć rzeczy do sprawdzenia w dwie minuty oraz co robić, jeśli pieniądze już wyszły.
Jest taki rodzaj strony, który wygląda jak wielka promocja, a jest pułapką: adres złożony z nazwy znanej marki i słowa „promocja", „outlet" albo „wyprzedaz", sprzęt za jedną piątą normalnej ceny i licznik odliczający koniec akcji. Nazwa marki jest prawdziwa. Sklep nie.
To nie jest rzadkie zjawisko i nie dotyczy tylko osób, które kupują nieuważnie. Takie strony bywają zrobione porządnie: mają zdjęcia producenta, opisy przepisane z oficjalnego serwisu i regulamin, który na pierwszy rzut oka wygląda normalnie.
Poniżej sześć rzeczy, które sprawdza się w dwie minuty, oraz to, co zrobić, jeśli pieniądze już wyszły.
1. Zacznij od adresu, nie od strony
Marka sprzedaje pod własną domeną. Jeżeli producent nazywa się X, jego sklep stoi pod adresem zawierającym samo X, ewentualnie z dopiskiem kraju.
Adres w rodzaju marka-promocja.pl, marka-outlet.com albo marka-sale24.shop nie jest oficjalnym sklepem marki. Bywa, że jest legalnym sprzedawcą, który po prostu kiepsko dobrał domenę, ale w połączeniu z resztą sygnałów z tej listy to najczęstszy schemat oszustwa.
Sprawdź też wiek domeny. Strona sklepu założona trzy tygodnie temu, oferująca wyprzedaż „całego magazynu", nie ma magazynu.
2. Znajdź dane firmy i zweryfikuj je w rejestrze
Legalny sklep w Polsce musi podać w regulaminie nazwę przedsiębiorcy, adres i numer NIP, a przy spółce także numer KRS. Brak tych danych kończy sprawę: dalej nie ma czego sprawdzać.
Jeżeli dane są, nie poprzestawaj na ich przeczytaniu. Przepisz NIP do wyszukiwarki:
- CEIDG dla jednoosobowej działalności,
- KRS dla spółek,
- biała lista podatników VAT Ministerstwa Finansów, żeby sprawdzić, czy ten podmiot w ogóle istnieje i czy numer rachunku podany do przelewu należy do niego.
Ostatni punkt jest najważniejszy przy przelewie. Numer konta, którego nie ma na białej liście danej firmy, to sygnał, żeby przerwać.
3. Popatrz na sposób zapłaty
To jest najsilniejszy pojedynczy wskaźnik na całej liście.
Tylko zwykły przelew albo BLIK na numer telefonu. Oszust chce pieniędzy, których nie da się cofnąć. Brak jakiejkolwiek płatności kartą, brak bramki płatniczej, brak płatności za pobraniem.
Przelew na rachunek osoby prywatnej. Firma przyjmuje wpłaty na rachunek firmowy. Imię i nazwisko zamiast nazwy spółki to koniec rozmowy.
Bramka, która wygląda jak bank, ale prosi o za dużo. Prawdziwa płatność nie wymaga podania hasła do bankowości na stronie sklepu ani kodu, który w treści SMS-a opisany jest jako zgoda na przelew o innej kwocie niż Twoje zamówienie. Zawsze przeczytaj treść SMS-a, a nie tylko przepisz z niego cyfry.
Płacąc kartą, masz procedurę odzyskania pieniędzy. Płacąc zwykłym przelewem, nie masz jej wcale.
4. Policz, czy ta cena ma prawo istnieć
Sprzęt elektroniczny ma marżę, która nie pozwala na obniżkę o osiemdziesiąt procent. Jeśli konsola kosztuje jedną piątą ceny rynkowej, to nie jest okazja, tylko przynęta.
Prosty test: sprawdź cenę tego samego modelu w trzech znanych sklepach. Jeżeli wszystkie trzy mieszczą się w przedziale kilkunastu procent, a czwarta strona proponuje osiemdziesiąt procent mniej, to czwarta strona kłamie.
Warto przy okazji znać drugą stronę tego problemu. Duże, uczciwe sklepy też potrafią pokazać przecenę, której nie ma, tylko robią to subtelniej: podnoszą cenę przed wyprzedażą i przekreślają ją kilka dni później. Opisaliśmy ten mechanizm w tekście o cenie przekreślonej. U nas ceną odniesienia jest mediana z trzydziestu dni właśnie po to, żeby takiej podwyżki nie dało się schować.
5. Sprawdź opinie poza samą stroną
Opinie umieszczone na stronie sklepu napisał ten, kto prowadzi stronę. Nie niosą żadnej informacji, niezależnie od tego, ile mają gwiazdek.
Szukaj poza nią: wpisz nazwę domeny razem ze słowem „opinie" albo „oszustwo". Przy stronach oszukańczych zwykle są już wpisy na forach i w grupach, bo ktoś zdążył stracić pieniądze przed Tobą.
Sprawdź też, czy domena nie trafiła na listę ostrzeżeń prowadzoną przez CERT Polska. Tam też zgłasza się takie strony, pod adresem incydent.cert.pl.
6. Spróbuj się z nimi skontaktować
Formularz kontaktowy i nic więcej to za mało. Sklep, który sprzedaje towar, ma numer telefonu i adres, pod którym da się kogoś zastać.
Adres pocztowy wklej w mapy. Magazyn dużego sprzedawcy elektroniki nie mieści się w bloku mieszkalnym ani w biurze wirtualnym dzielonym z trzystoma innymi firmami. Adres e-mail w darmowej domenie przy sklepie, który ma własną stronę, też jest sygnałem.
Co zrobić, jeśli już zapłaciłeś
Kolejność ma znaczenie, bo pierwsze godziny są najważniejsze.
| Jak zapłaciłeś | Co robić |
|---|---|
| Kartą | zgłoś w banku procedurę chargeback, czyli reklamację transakcji; to najszybsza droga do odzyskania pieniędzy |
| Przelewem | natychmiast zadzwoń do swojego banku i poproś o próbę zatrzymania przelewu, zanim środki opuszczą rachunek odbiorcy |
| Przez bramkę płatności | zgłoś sprawę także operatorowi płatności, bo prowadzi własne postępowania wobec sprzedawców |
Niezależnie od formy płatności zgłoś sprawę na policję. Zawiadomienie o podejrzeniu oszustwa można złożyć na komisariacie, a stronę zgłosić do CERT Polska, żeby trafiła na listę blokowanych i nie wciągnęła kolejnych osób.
Jeśli podałeś na fałszywej stronie dane karty albo dane logowania do banku, dzwoń do banku od razu i zastrzeż kartę. To pilniejsze niż same pieniądze za zamówienie.
Krótko
Domena z nazwą marki i dopiskiem „promocja" nie jest sklepem tej marki. NIP sprawdza się w rejestrze, a numer konta na białej liście VAT. Brak płatności kartą to najmocniejszy sygnał ostrzegawczy. Osiemdziesiąt procent zniżki na elektronikę nie istnieje. Opinie ze strony sklepu nie są opiniami.
Dwie minuty na te sześć punktów kosztują mniej niż jeden nieudany przelew.