Uruchomiliśmy kanał RSS z przecenami i promocjami
Najnowsze okazje prosto do czytnika, bez konta i bez adresu e-mail. Każda pozycja z ceną, ceną odniesienia z mediany 45 dni, sklepem i zdjęciem. Jak to podłączyć i czego w kanale nie ma.
Priceman ma kanał RSS. Znajdziesz go pod adresem priceman.pl/rss.xml i lecą w nim najnowsze okazje, po kilkadziesiąt na raz, aktualizowane tak często, jak pojawiają się w serwisie.
Bez konta, bez adresu e-mail, bez zgody na cokolwiek. Wklejasz adres do czytnika i to wszystko.
Po co komu dzisiaj RSS
Bo to jedyny sposób śledzenia czegokolwiek w internecie, w którym to Ty decydujesz, co widzisz.
Newsletter wymaga oddania adresu e-mail i zaufania, że nikt nie użyje go do czegoś innego. Powiadomienia w przeglądarce wymagają zgody, którą potem trudno wycofać. Profil w mediach społecznościowych pokazuje to, co algorytm uzna za angażujące, a nie to, co subskrybowałeś.
RSS nie ma żadnej z tych cech. Kanał to zwykły plik, który Twój czytnik pobiera co jakiś czas i pokazuje w całości, w kolejności, w jakiej rzeczy się wydarzyły. Nie wie, kim jesteś, i nie ma jak Cię śledzić, bo nie ma po drugiej stronie nikogo, kto by na Ciebie patrzył.
Co jest w każdym wpisie
Zajrzeliśmy do kilku kanałów innych serwisów, zanim zrobiliśmy swój, i najczęstszy błąd wygląda tak: w kanale jest sam tytuł i link. Żeby dowiedzieć się czegokolwiek, trzeba kliknąć, a wtedy RSS przestaje oszczędzać czas i zaczyna go kosztować.
U nas każda pozycja niesie komplet:
- Cenę i cenę odniesienia: „149,99 zł zamiast 279,99 zł, czyli o 46% mniej". Cena odniesienia to mediana z ostatnich czterdziestu pięciu dni, liczona przez nas, a nie kwota, którą sklep sobie przekreślił.
- Krótki opis produktu, żeby po tytule z pliku sklepowego dało się poznać, o co chodzi.
- Nazwę sklepu jako kategorię wpisu, więc czytnik potrafi po niej filtrować.
- Zdjęcie produktu jako załącznik, prosto z naszego serwera obrazów.
- Dwa linki: do strony okazji u nas, gdzie jest historia ceny i komentarze, oraz osobny link prowadzący wprost do sklepu.
Ten drugi link siedzi w polu priceman:shoplink i przechodzi przez nasze przekierowanie, a nie przez sieć afiliacyjną wprost. Ma to konkretny skutek: jeśli nie zgodziłeś się u nas na pliki afiliacyjne, przekierowanie prowadzi prosto do produktu i my nie dostajemy prowizji. Zgoda, która niczego nie zmienia, nie jest zgodą.
Jak to podłączyć
Skopiuj adres:
https://priceman.pl/rss.xml
i wklej go w czytniku. Popularne opcje to Feedly, Inoreader, NetNewsWire na Maca i iPhone'a, Thunderbird, jeśli i tak masz go do poczty. Wiele przeglądarek ma rozszerzenia do RSS-a, a część czytników podpowie sam kanał po wklejeniu adresu priceman.pl.
Jeśli używasz czegoś do automatyzacji, kanał nada się też tam. To zwykły RSS 2.0 z jednym dodatkowym polem, więc przeczyta go każde narzędzie, które umie czytać kanały: od Zapiera po własny skrypt w Pythonie.
Czego w kanale nie ma
Wszystkich okazji. Kanał niesie najnowsze, a nie cały serwis, bo plik z tysiącem pozycji nie jest kanałem, tylko bazą danych przebraną za kanał.
Nie ma też filtrowania po kategorii ani po sklepie. Jeżeli interesuje Cię jedna marka albo jeden sklep, lepiej sprawdzi się czujka na frazę: ustawiasz ją raz w wyszukiwarce i dostajesz powiadomienie, gdy pojawi się coś pasującego. Czujka wymaga konta, bo musimy mieć gdzie wysłać wiadomość, ale za to pilnuje dokładnie tego, co wskazałeś.
Jeśli akurat filtrowanie w kanale byłoby Ci potrzebne, napisz. Kanały per sklep albo per kategoria to kwestia jednego parametru w adresie, tylko nie chcemy dokładać czegoś, czego nikt nie użyje.
Skąd biorą się te ceny
Warto powtórzyć, bo to jedyna rzecz, która odróżnia nasz kanał od wklejki z reklamami.
Nie przepisujemy przekreślonej ceny ze sklepu. Zbieramy ceny codziennie, liczymy medianę z ostatnich czterdziestu pięciu dni i dopiero względem niej podajemy, o ile dany produkt potaniał. Jeśli sklep podniósł cenę tydzień przed „promocją", mediana o tym wie i procent w naszym kanale będzie inny niż na banerze w sklepie.
Dlatego zdarza się, że produkt reklamowany jako minus siedemdziesiąt procent w ogóle u nas nie wystąpi. To nie jest błąd kanału.