Najniższa cena z 30 dni: co sklep musi pokazać i jak to obchodzi
Od 2023 roku przy każdej obniżce sklep ma obowiązek podać najniższą cenę z poprzednich 30 dni. Wyjaśniamy, co dokładnie oznacza ta liczba, czego w niej nie ma i dlaczego sama w sobie nie wystarcza, żeby ocenić promocję.
Jeśli kupujesz w polskich sklepach internetowych, widziałeś to zdanie setki razy: „Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 1299 zł". Zwykle małą czcionką, pod dużą kwotą, którą sklep chce, żebyś zobaczył.
Ta linijka jest tam, bo musi. I jest najbardziej użyteczną informacją na całej stronie produktu, pod warunkiem że wiesz, czego w niej nie ma.
Skąd się wzięła i od kiedy obowiązuje
Obowiązek wynika z unijnej dyrektywy, którą wszyscy nazywają Omnibus, a w Polsce z ustawy, która weszła w życie 1 stycznia 2023 roku. Zasada jest krótka: ilekroć sklep ogłasza obniżkę ceny, obok ceny promocyjnej musi podać najniższą cenę tego towaru z okresu 30 dni przed wprowadzeniem obniżki.
Dwa doprecyzowania, które wychodzą w praktyce:
- Jeśli produkt jest w sprzedaży krócej niż 30 dni, sklep podaje najniższą cenę od dnia, w którym zaczął go sprzedawać.
- Przy towarach szybko psujących się punktem odniesienia jest cena sprzed pierwszego zastosowania obniżki.
Pilnuje tego Inspekcja Handlowa i UOKiK, a za brak tej informacji grozi kara administracyjna. I tu jest pierwsza rzecz, którą warto rozumieć: kara jest dla sklepu kosztem policzalnym i zwykle niewielkim wobec przychodu z kampanii promocyjnej. Dlatego przepis bywa spełniany literalnie, a nie w duchu.
Co ta liczba naprawdę mówi
Dokładnie tyle: jaka była najniższa cena w oknie 30 dni poprzedzającym tę konkretną obniżkę. Nic więcej.
Nie mówi, ile produkt kosztował typowo. Nie mówi, ile kosztuje u konkurencji. Nie mówi, czy to dobry moment na zakup. I co najważniejsze, nie mówi nic o tym, co było 31 dni temu.
To nie jest wada przepisu, tylko granica jego działania. Przepis ma uniemożliwić jedną konkretną sztuczkę: przekreślenie ceny, której nigdy nie było. I to robi dobrze. Przed 2023 rokiem sklep mógł obok kwoty 899 zł postawić przekreślone 1799 zł wzięte z powietrza, bo nikt nie wymagał, żeby ta druga liczba kiedykolwiek obowiązywała.
Trzy sposoby, w których legalna informacja wciąż może mylić
1. Podniesienie ceny z wyprzedzeniem
Okno ma 30 dni, więc wystarczy podnieść cenę 31 dni przed akcją i utrzymać ją cały miesiąc. Po tym czasie nowa, wyższa kwota jest już uczciwie najniższą ceną z 30 dni, a obniżka do poziomu z początku liczy się jako realna przecena.
To nie jest teoria. To najprostszy i najtańszy sposób dostosowania się do przepisu i widać go szczególnie wyraźnie w tygodniach poprzedzających Black Friday. Produkt, który przez pół roku kosztował 2200 zł, w połowie października dostaje cenę 2799 zł, stoi na niej do listopada, a potem wraca do 2200 zł jako „obniżka o 21 procent".
Wszystko jest zgodne z prawem. Informacja o najniższej cenie z 30 dni jest prawdziwa. Przeceny nie było.
2. Krótkie okno sprzedaży
Przy nowym produkcie punktem odniesienia jest cena od początku sprzedaży. Jeśli produkt wszedł do sklepu tydzień temu w cenie premierowej, to ona jest najniższą ceną z okresu, a każda obniżka wobec niej wygląda na pełnoprawną promocję, choć opisuje tylko normalne zachowanie cen po premierze.
3. Ten sam produkt pod nowym identyfikatorem
Okno 30 dni jest przypisane do konkretnej oferty. Nowa karta produktu to nowa historia, czyli brak historii. Zmiana wariantu, nazwy albo zestawu bywa wystarczająca, żeby licznik wystartował od zera.
Dlaczego liczymy medianę z 45 dni, a nie z 30
Cała metoda Pricemana bierze się właśnie z pierwszego z tych trzech punktów.
Gdybyśmy liczyli cenę odniesienia z 30 dni, patrzylibyśmy na dokładnie to samo okno, które sklep musi brać pod uwagę, a więc na okno, do którego może się przygotować. Nasza liczba powtarzałaby wtedy liczbę sklepu i nie wnosiła nic.
Dlatego nasze okno ma 45 dni i to jest decyzja, a nie zaokrąglenie. Sięga przed podwyżkę zrobioną pod przepis i pokazuje cenę z czasów, gdy nikt nie przygotowywał się do akcji.
Dwa dalsze wybory z tej samej rodziny:
- Mediana, nie średnia. Jedna błędna cena w pliku sklepu, grosz albo cena za komplet, rozjeżdża średnią i nie rusza mediany praktycznie wcale.
- Minimum dwanaście różnych dni odczytów. Przy płytszej historii nie pokazujemy żadnej zniżki. Woleliśmy pokazać mniej okazji niż wymyślone rabaty, bo mediana z pięciu odczytów ceny katalogowej i dwóch realnych to po prostu cena katalogowa.
Opisaliśmy to dokładniej w tekście o tym, jak oceniamy cenę okazji, a policzone na naszych danych wnioski są w tekście o tym, że połowa promocji to zwykła cena.
Jak czytać tę linijkę w praktyce
Kilka nawyków, które zajmują sekundy i realnie odsiewają puste przeceny:
- Porównaj najniższą cenę z 30 dni z ceną promocyjną, a nie z przekreśloną. Przekreślona bywa ceną sugerowaną producenta albo ceną katalogową, która nie obowiązywała nigdzie od lat. Najniższa cena z 30 dni to jedyna z tych liczb, która musiała realnie obowiązywać.
- Jeśli obie są identyczne, nie ma obniżki. To częstszy przypadek, niż się wydaje, i wtedy duży procent na kolorowym tle odnosi się do czegoś innego niż do ceny, którą zapłacisz.
- Sprawdź, kiedy produkt pojawił się w sprzedaży. Przy premierze z ostatnich tygodni ta informacja ma małą wartość i trzeba szukać punktu odniesienia gdzie indziej.
- Zajrzyj na wykres historii ceny, jeśli jest. Jedna liczba nie pokaże podwyżki sprzed pięciu tygodni, a wykres pokaże ją natychmiast.
Więcej konkretnych sposobów zebraliśmy w tekstach o tym, jak znaleźć najniższą cenę produktu i czym kłamie cena przekreślona.
Co zrobić, gdy sklep tej informacji nie podaje
Zdarza się, zwłaszcza u mniejszych sprzedawców i w kampaniach prowadzonych w pośpiechu. Brak tej informacji przy ogłoszonej obniżce jest naruszeniem obowiązku, nie kwestią dobrej woli sklepu.
Masz dwie drogi. Praktyczną: traktuj taką ofertę jak ofertę bez żadnego punktu odniesienia i sprawdź cenę u konkurencji, zanim kupisz. I formalną: naruszenie można zgłosić do wojewódzkiego inspektoratu Inspekcji Handlowej, a UOKiK prowadzi postępowania wobec praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów.
Najkrótsze podsumowanie
Obowiązek podania najniższej ceny z 30 dni jest dobrą zmianą i usunął najbardziej bezczelną wersję fałszywej przeceny. Nie usunął jednak samego zjawiska, tylko przesunął je o miesiąc wcześniej.
Jedna liczba nie zastąpi historii ceny. Dlatego warto patrzeć na okres dłuższy niż ten, który sklep musi brać pod uwagę, i dlatego nasze okno jest szersze niż jego.